Wyprostuj się.

Wyprostuj się i przestań przepraszać. To taka mała rada dla tych, którzy ciągle mają poczucie, że czegoś nie powinni, albo że nie wypada. Jest zasadnicza różnica pomiędzy dostosowywaniem się do otoczenia a przynależeniem do niego. Przynależność do społeczeństwa, rodziny, miasta czy nawet samej siebie to zachowanie własnej indywidualności, swojej unikalności. To akceptacja bez konieczności rezygnowania z siebie. Takiego otoczenia powinniśmy szukać. Ludzi, którzy niezależnie od tego jakie mamy poglądy, wyglądy i inne ądy, będą nas po prostu lubieć, akceptować, cieszyć się naszą obecnością. Z takich relacji tworzą się piękne rzeczy, wspólne podróże, prawdziwa przyjaźń, bez cienia zazdrości. Takie relacje trzeba pielęgnować. Ja mam ogromne szczęście, gdyż takich osób w moim życiu mam kilka. Zaledwie są to osoby, które można policzyć na jednej ręce i nie są to przyjaźnie wieloletnie. Długo czekałam na tych ludzi, aż wreszcie pojawili się w moim życiu i będę robić wszystko, aby te przyjaźnie kwitły, bo dzięki nim mam poczucie przynależności, odwagi i szacunku. Dziękuję.

Niestety nie zawsze tak było, albo stety, bo w przeciwnym razie tych przyjaźni nie byłabym w stanie docenić. Ostatnie lata w Polsce dogłębnie mnie pocharatały, moje skrzydła zostały podcięte, fala zawiści, wściekłości i całego szajsu wylała się na mnie wielkim strumieniem do takiego poziomu, że zaczęłam przepraszać za to, że żyję, że istnieję, że mam prawo oddychać.

Koniec i basta. I’m back. Wracam do gry. Prostuję kręgosłup, wypycham swoją pierś i Tobie też tak radzę, zapomnij o wszystkim i wszystkich, którzy Ci nie sprzyjają. Zostaw ich, odpuść im, daj im rozgrzeszenie, niech idą swoją drogą i nękają kogoś innego. Ty, tak jak ja, idziesz do przodu, nieustraszenie realizując swoje marzenia i plany.

To życie tak krótkie jest i tak kruche. Szkoda go tracić na ludzi niemądrych, na rzeczy niepotrzebne, na zawiść, na lęk. Świat jest tak piękny i czeka na nas otworem. Te wszystkie góry i morza i oceany, te miasta i kraje i języki, te kultury i emocje są tam i czekają. Szkoda tracić życia na tkwienie w jednym miejscu.

Ktoś powie – a gdzie stabilizacja? Stabilizacja jest w sercu, w duszy. Można mieszkać i pracować całe życie w jednym miejscu i ciągle czuć lęk i niepokój. A można z lekkością przemieniać swoją egzystencję i ciągle czuć spokój i bezpieczeństwo. Stabilizacja to stan wewnętrzny, a nie adres zamieszkania czy stan konta bankowego.

I zrozum jeszcze jedną rzecz. Zawsze, ale to zawsze, gdy zmieniasz swoją pozycję, w nowym miejscu, w tej nowej przestrzeni otwierają się na Ciebie nowe możliwości. Nigdy, ale to nigdy po zamknięciu jednej przestrzeni pojawia się pustka, zawsze pojawia się nowa przestrzeń. Od Ciebie tylko zależeć będzie czy będziesz umiała ja wykorzystać, czy mentalnie utkwisz we wspomnieniach i tęsknotach za tym, czego już nie ma.

Jakkolwiek planujesz dalej swoje życie, ja życzę Ci trzeźwości myślenia, wyjścia poza emocje, niech te będą przeżywane podczas dobrego filmu czy książki. Niech życie przyniesie Ci najpiękniejszy bukiet możliwości i okazji i nie przegap żadnej.. Bierz życie garściami i ciesz się każdym jego momentem.

32 wyświetlenia1 komentarz

©2020 by Ola Mason.