Tylko Ty znasz siebie najlepiej - medytacja życzliwości i umiłowania.

Tylko Ty znasz siebie najlepiej. Znasz swoje ciało i jego limity, swoje emocje i blokady, wiesz, co możesz i potrafisz a w których rejonach odczuwasz drżenie i niepewność. Jednocześnie wiesz, czego pragniesz i jakie są Twoje marzenia. Jak wykonać ten krok w stronę marzeń, jeśli w środku tak dużo cierpienia, ból i niepewność?


Gotowość do zmiany buduje się warstwami. Wyobraź sobie, że Twoje życie jest jak wielowarstwowy tort. Jaką warstwę ułożyłbyś na samym dnie tak, aby tort się nie przewrócił, nie załamał? Dla mnie warstwą na dole jest dom, budynek, w którym mieszkam. Nieważne, czy go wynajmuję, czy jest mój na własność, ważne czy czuję się w nim bezpiecznie, ciepło, czy mam swój kąt. Bez domu, do którego wracam, nie mogłabym pracować, podróżować, pielęgnować rodzinnych więzi. Oddajemy dzieciom miejsce. Tak ważne jest, aby dziecko miało swój kąt, ale czy Ty jako dorosły masz swój kąt, w którym możesz sobie popłakać, odetchnąć na chwilę w samotności? Dzielimy przestrzeń z innymi domownikami, ale ja uważam, że każdy człowiek, niezależnie od wieku, zasługuje na swój kąt, bezpieczny, w którym nikt nie będzie mu przeszkadzał, gdzie nikt nie będzie go osądzał, gdzie może być po prostu sobą.


Gdy przeprowadzasz się do nowego miejsca jest to budowanie tortu od nowa. Można wpaść w pułapkę pośpiechu, ale taki tort załamie się szybko, bo każda kolejna warstwa powinna mieć czas, aby się uformować, zasklepić, ustabilizować. I dopóki warstwa życia nie jest ugruntowana i bezpieczna, nie polecam zabierać się za kolejną, nawet gdy w głowie pomysłów sto, energii i środków wystarczy, to i tak runie wszystko jak domek z kart, jeśli jest to robione w pośpiechu, w euforii, w nawyku ciągłego biegu.


Do sprawy trzeba podejść jak rozsądny architekt i budowniczy, na spokojnie i cierpliwie. Dać sobie czas, dać rzeczywistości czas na dojrzewanie, nawet gdy inni ponaglają, niecierpliwią się, gdy dziecko się domaga. Sklecanie domku zwanego życiem z byle czego i byle jak, sprawi, że będzie w nim mieszkał chłód, przeciągi, ryzyko zawalenia, niepewność, lęk, obwinianie, gdy tylko coś nie pójdzie po naszej myśli. Tak się nie powinno żyć, ale tak zapewne wielu żyje…


Bądź architektem swojego życia.

Dla mnie etap tworzenia pierwszej warstwy jest cały czas w toku. Przyjechałam tu z pięcioma walizkami dobytku. Nie chcę wyposażać domu byle czym, byle tylko zalepić dziury. Potrafię być z pustą ścianą cierpliwie czekającą na godny nią obraz i dziurą czekającą na ciepły kominek. Potrafię być z jednym kompletem pościeli, który piorę w kółko i na okrągło. Potrzeb jest tak wiele, nadchodzą święta, seria urodzin i chyba najważniejsze będzie teraz spędzenie tego czasu w sposób spokojny i radosny, bez natrętnego wypełniania lęku i niepokoju zbędnymi rzeczami, obładowywaniem siebie tylko po to, aby nie czuć pustki.


Ludzie nie potrafią żyć z bólem, z pustką, ot tak po prostu. Życie z bólem jednak daje szansę na rozbudzenie w sobie wewnętrznej mocy i mądrości, poznania siebie naprawdę. Chaotyczne, byle jakie życie, szybkie i natrętne wypełnianie każdej sekundy życia aktywnością prowadzi do przemęczenia, mentalnego obładowania, chaosu i jeszcze większej niepewności. Aktywność, w większości przypadków, to odpowiedź na stres.


A gdyby tak spróbować posiedzieć pół godziny tylko oddychając.

Spróbuj a zobaczysz, a gdy zobaczysz, wtedy Twój torcik runie i najpierw zapłaczesz, a potem zaczniesz się śmiać i potem się podniesiesz zrobisz sobie herbatę, wpadniesz w wir swojego chaosu po to, aby znowu poczuć lęk, niepewność, nadmiar i przepracowanie i aby znowu usiąść i zatrzymać się na chwilę i i tak w kółko. Brzmi znajomo?


Jednakże niech nie będzie to powodem do tragizowania, gdyż


Duchowy rozwój jest jak poród.

Może trwać latami, nawet całe życie. Gdy masz skurcz i dziecko pragnie wyjść na świat, wtedy Twoje serce się otwiera i jesteś wypełniony miłością i Twoi najbliżsi są w tym wszystkim uwzględnieni, ale zaraz potem skurcz mija i serce się zamyka i znów na chwilę pojawia się negatywny klimat. Taki jest proces. Nic w tym nadzwyczajnego. Tkwienie jednak w negatywnym zamknięciu nikomu nie służy, warto wtedy zastosować medytację życzliwości i umiłowania.


Jest ona prosta. Możesz rozpocząć od 10 minut w dowolnej pozycji. Gdy poczujesz swoje ciało i oddech i rozbudzisz swoje zmysły przywołaj do swojego umysłu następujące zdanie:


„Pozwalam sobie doświadczyć/poczuć życzliwość i miłość do siebie samego”

Powtarzając takie zdanie, obserwując swoje ciało poczujesz, jak życiowa energia zaczyna przepływać i odmienia się pole i czucie serca. Od środka rozbudza się świadomość i miłość, coś więcej niż ten „mały ja”, który wszystko analizuje i krytykuje i kreuje ból i cierpienie.


Pozwól sobie doświadczyć w życiu czegoś więcej. Po prostu pozwól, bo na to zasługujesz💖




15 wyświetlenia

©2020 by Ola Mason.