Tłumienie emocji

Temat do mnie powrócił właśnie dzisiaj, gdy w trakcie spotkania uzdrawiającego z klientką po raz kolejny puściły emocje, sytuacja z przeszłości, obrazy z dzieciństwa i to uczucie, to samo uczucie, którego doznawała 15 lat temu pojawiło się i odeszło raz na zawsze...


Karina napisała do mnie, że bardzo chciałaby się spotkać, aby popracować z czakrą serca. Odczucia, jakie jej towarzyszyły na co dzień to: ucisk w klatce piersiowej, trudność z oddychaniem, większy ucisk i ból w trakcie rozmowy z drugim człowiekiem. Karina określiła komunikację z innymi w tych słowach: „gdy mówię, muszę używać bardzo dużo siły, czuję w klatce ból i mam wrażenie, jakbym się z tą drugą osobą boksowała” Dzisiejsze spotkanie uzdrawiające poświęciłyśmy właśnie temu obszarowi, uwalniając energię z serca i gardła.


Czy wiedziałeś, że energia serca jest aż 60 razy potężniejsza niż energia mózgu?

Spotkanie uzdrawiające rozpoczęłyśmy od delikatnej relaksacji całego ciała i umysłu. Pomogły nam w tym spokojne dźwięki obniżające fale mózgowe w tle a także aromaterapia w postaci naturalnych kropel lawendy w formie delikatnej mgiełki unoszącej się w pomieszczeniu.


Proces otwierania i oczyszczania pola serca dokonałyśmy dzięki metodzie uzdrawiania wibracyjnego polegającego na delikatnym poruszeniu leczonego obszaru, wprowadzeniu komórek w stan wibracji i sprawienia, aby energia z mózgu spłynęła niżej do klatki piersiowej. Karina powoli wchodziła w większy stan relaksacji i coraz głębiej zaczęła czuć swoje serce. W jej umyśle pojawiła się pełna klarowność, a myśli uporządkowały się w sensowną całość. Obrazem, jaki pojawił się w jej umyśle w trakcie uzdrawiania, była sytuacja sprzed 15 lat, którą zepchnęła uważając za nieważną, trywialną, niewartą uwagi. Sytuacja ta jednak w tamtym momencie jej życia była bolesna, czuła wtedy zawód, odrzucenie, brak akceptacji ze strony drugiego człowieka.


To, co zrobił mózg Kariny w tamtym czasie, to zamiast na spokojnie przyjrzeć się swoim uczuciom, pozwolić im na zaistnienie, aby potem móc je uwolnić, zepchnął je stwierdzając, że nie są one warte uwagi. Karina w trakcie spotkania uzdrawiającego zapłakała. Na pytanie: dlaczego płaczesz, nie potrafiła odpowiedzieć jasno. Powiedziała tylko, że się wstydzi tego płaczu i ponownie chce go kontrolować i schować głęboko w sobie, stłumić.


Albo wstydziła się swoich łez, albo zapłakała, bo czuła wstyd.

Wstyd jest bardzo głęboką emocją, która pojawia się w efekcie socjologicznych, środowiskowych narzuconych dogmatów. Gdy dziecko po przyjściu na świat płacze, nie czuje z tego powodu wstydu prawda? Gdy płacze z bólu, bo ma kolkę lub ząbkuje, nie czuje wstydu prawda? I gdy potem ma roczek i próbuje chodzić, wyraża swoją frustrację bardzo naturalnie i nie czuje wstydu prawda? Jednakże…w pewnym momencie życia tego dziecka pojawia się świadomość i dualizm, tego co jest dobre i złe, ważne i nieważne, potrzebne i zbędne, prawe i nieprawe, szczere i kłamliwe, mądre i głupie itd. I każde zachowanie, myśl lub emocja zakwalifikowane do szufladki złe, zbędne, nieprawe, głupie staje się powodem do wstydu, a to co wstydliwe trzeba schować, pogrzebać, zakopać, nikomu o tym nie wspominać.


Tak pracuje ludzki mózg... Ale jest dobra wiadomość:


Pracę mózgu można zmienić. Podświadomość można zmienić.

Ciało i umysł można oczyścić z zepchanych i pogrzebanych głębokich traum. Temu właśnie służą spotkania uzdrawiające: przywróceniu komórek ciała i mózgu do stanu harmonii, otwarciu serca i przywróceniu jego pierwotnej roli – kochania. Serce ma swoja inteligencję, tak jak jelita ma swój niezależny układ nerwowy. Kierując się sercem nie musimy się bać, że kierujemy się emocjami. Tylko sercem możemy naprawdę połączyć się z drugim człowiekiem, a konwersacja z nim nie będzie walką, ani boksowaniem, ale piękną falą płynącą pomiędzy dwoma istotami.


30 wyświetlenia1 komentarz

©2020 by Ola Mason.