Starość nie radość.

Większość z Was zna mnie jako instruktora jogi lub tarocistkę. Pozwólcie, że przybliżę Wam moją historię i jak to się ma do coachingu, którym się zajmuję teraz na cały etat.


Pierwsze „przebłyski” o zmianie kariery miałam jeszcze w Warszawie. Byłam może ze dwa lata po studiach, dobra praca, swoja kawalerka na Białołęce, piękna, młoda, wiatr we włosach. Pamiętam jak dziś ten wieczór, gdy spojrzałam w okno i poczułam, że chcę pracować z ludźmi, zajmować się ich problemami i pomagać im w ich rozwiązaniu. Wtedy już od kilku lat miałam swojego tarota i wróżyłam koleżankom z pracy, więc naturalnie poszłam tym śladem.


Jeśli chcesz dokonać zmiany, najlepiej jest budować dodatkową gałąź na istniejącym już konarze, zamiast wycinać całość i czekać, aż urośnie coś od podstaw.

Szczególnie, że byłam zmęczona studiami i nie miałam ochoty zaczynać całego procesu uniwersyteckiego od początku. Poszłam trochę na łatwiznę, ale w sumie okazało się, że moja intuicja i czytanie z kart są bardzo dobre, więc dlaczego by nie pociągnąć tematu dalej?


Rozpoczęłam więc komercyjne ogłaszanie swojej oferty i rozwinęłam się mocno. Jednak mój cel -pomaganie w rozwiązywaniu problemów, nie do końca został zrealizowany. Po latach zdałam sobie sprawę, jak wiele osób wraca z tymi samymi pytaniami, z tym samym poziomem świadomości, tak jakby cała moja praca była na nic. Wiem, wiem, że pomogłam wielu z Was i wracacie do mnie po latach i cieszę się na każdą możliwość spotkania z Wami, ale w tamtym okresie musiałam przestać wróżyć. Rozpoczęłam nowe poszukiwania.


W ten sposób trafiłam na jogę. To było to. Joga, którą wybrałam była rozwiązaniem wszystkich bolączek i tych cielesnych, duchowych i emocjonalnych. Forma, której uczę ma niesamowitą moc i potrafi zdziałać cuda w niesamowicie krótkim okresie. Jednakże, tutaj po latach moich działań pojawił się inny problem. Mój umysł zawsze był intelektualny i nie potrafi po prostu podporządkować się pewnym prawdom. Zawsze zadaję pytania i jednym z moich podstawowych pytań w jodze było „dlaczego?”


Ja nie pytałam „dlaczego”, gdy wszystko szło dobrze. Skoro idzie dobrze, to po co pytać? Ja zaczęłam kwestionować cały system, gdy pogrążyłam się w problemach natury biznesowej. Swoją drogą ciężko jest być asertywnym w biznesie jogi, skoro wierzy się głęboko, że asertywność joginowi nie przystaje. Takie wewnętrzne toksyczne przekonanie mnie pokonało, ale nie byłam wtedy tego świadoma i niestety nikt z moich ówczesnych nauczycieli nie znał odpowiedzi na moje pytania i nie był w stanie mi pomóc.


Więc ponownie pojawił się niedosyt i chęć poszukiwania. I tak oto po latach rozpoczęłam nowy nurt, tym razem na drugim końcu przeciwstawnym do duchowości czyli – wiedza naukowa, potwierdzone fakty, ludzki mózg z punktu widzenia biologii, psychologia oparta na dowodach i tu dostałam odpowiedź na moje „dlaczego”. Jaka ulga!


Podjęcie nauki w wieku 39 lat i to jeszcze w języku obcym to nie lada wyzwanie. Codziennie staram się poświęcić przynajmniej jedną godzinę na literaturę, gdyż przede mną jeszcze dwa egzaminy (zdałam już 4 celująco!), ale moja nauka wygląda często tak, że budzę się ze słuchawkami z audiobukiem gdzieś w połowie rozdziału o tym, dlaczego negatywnie jesteśmy nastawieni do świata i nie budzę się w nocy, ja zasypiam nad książkami o 15.00 po południu!

A potem mówię do siebie „dasz radę”, „jeszcze tylko troszkę”. I to co mi pomaga to moja złota zasada:


Gdy masz słabszy dzień, nie naciskaj. Gdy masz dobry dzień, wykorzystaj.

I tak to się toczy kołem dzień za dniem. Tworzę teraz swój nowy program, w którym łączę całą wiedzę coachingową na temat mózgu, którą pobieram w Instytucie u Pani Profesor Lorretty Breuning z Uniwersytetu Kalifornijskiego z technikami Edukacji Mózgu, które trenuję od 12 lat i mam nadzieję, że już niedługo będę mogła nauczyć Was też czegoś nowego – strategii, aby stworzyć bardziej pozytywną i spokojną dla siebie rzeczywistość, oczywiście o ile liczba moich drzemek się nie zwiększy! Starość nie radość!





43 wyświetlenia

©2020 by Ola Mason.