Otwieranie się

Wiem, że jest to trudne dla wielu osób. Dla mnie też, ponowne otwarcie się na drugiego człowieka graniczyło z pokonaniem stanów lękowych, paniki i innych podobnych. Podzielę się z Tobą moją historią. Napisz do mnie https://www.olamason.com/kontakt chcę usłyszeć Twoją.


Urodziłam się jako bardzo szczęśliwe dziecko. Miałam szczęśliwe dzieciństwo i młodość. Wcale nie usłane różami, oj nie. Były łzy, nerwy i inne takie, ale nie było traum, nie było zamknięcia. Cały czas szłam przez życie wyprostowana, ufna. Do 30 roku życia miałam fajne doświadczenia. Wszystko mi się udawało, praca, małżeństwo, rodzina, przyjaźnie. Wewnętrznie byłam już na dobrej drodze do uzdrawiania aspektów głębszych, uzdrawiam się, bo lubię, bo kocham, jest to moją pasją, wyborem, zawodem, hobby, całym życiem. Uwielbiam ten moment, gdy kończy się cykl uzdrawiania i czuję się tak lekko, krystalicznie i spokojnie. Po prostu kocham ten stan.


Potem w moim życiu zadziały się dziwne rzeczy (po powrocie do Polski). Ostatnia dekada była mniej więcej taka: rodzina mnie wyrzuciła ze swojego grona, wprost krzycząc na mnie i dosłownie plując, że mają mnie dość i się mam wynosić i więcej nie pokazywać... tak dosłownie mnie to spotkało, nawet teraz, gdy o tym piszę trzęsą mi się ręce. Usłyszałam jeszcze, że mam uważać i że gdybym zachowywała się tak, jak sobie życzą, nie miałabym kłopotów. Trauma, którą od 4 lat leczę, bo powiedziały to osoby, którym ufałam, na które byłam otwarta i którym bezinteresownie zawsze pomagałam. Teraz (dzięki mojej edukacji mózgu uf jestem wdzięczna!) zrozumiałam jednak, że nie ja jestem przyczyną ich złości, mimo to i tak trauma do przepracowania. Czy walczyłam? Nigdy nie powiedziałam ani słowa. Po prostu odeszłam ze spuszczoną głową. Może to był błąd, bo wsiąkło to wszystko we mnie i teraz rozbudzam ten temat, aby się go pozbyć raz na zawsze z mojego życia!


W między czasie codziennie spotykałam ludzi. Gdzie jesteście ludzie? Kiedyś przychodziliście do mnie przytulając się, zwierzając a teraz? W między czasie słuchałam cały czas, jak powinnam wyglądać, jak powinnam chodzić, że powinnam mieć drugie dziecko, że powinnam inaczej prowadzić firmę, codzienna krytyka, ocena ze strony niemalże każdej osoby, która weszła do mojego studia. Ja na to pozwalałam. Ja na to wszystko pozwalałam do momentu, gdy już nie byłam w stanie więcej znieść. Trauma. Odeszłam ze spuszczoną głową i być może to też był błąd, bo to wszystko wsiąkło we mnie i teraz ponownie rozbudzam tę energię, aby pozbyć się jej raz na zawsze!


Chcąc od tego wszystkiego uciec, zapragnęłam zmiany, wyprowadzki. Nie chcę myśleć, że powrót do Polski był błędem. Na pewno było zboczeniem z wyznaczonej drogi, ale może dzięki tym traumom zmienił się też mój charakter i jego niefajna strona. W temacie przeprowadzki coś nie poszło tak, jak powinno i cały czas nie idzie do przodu. Ciągle jest to temat dla nas strasznie trudny, ciągle szukamy nieruchomości i ciągle mamy negatywne odpowiedzi.


Wzięłam więc tę sytuację, będąc tutaj cały czas, za dobrą monetę. Mam okazję ponownie się wyprostować. Aby stanąć przed ludźmi na video publicznie, to wymaga odwagi. Jeśli tak, jak ja masz traumy krytyki, jest to bardzo ciężka sprawa, ale do zrobienia jak widzisz. Najpierw przez pierwszy miesiąc parował mi mózg, potem drugi miesiąc bolał mnie splot słoneczny, a potem klatka piersiowa. Każdy proces uzdrawiania wiąże się z odblokowaniem, ból ściśniętego żołądka. Im wcześniej jednak zbierzesz się na odwagę i zaczniesz od nowa, tym lepiej dla ciebie. Im dłużej tkwisz w zamknięciu, tym trudniej będzie ci się wyprostować i działać.


Przeszłam dużo. Więcej niż to, co powyżej, może jeszcze kiedyś się podzielę. Dziś chciałabym powiedzieć ci tylko, że naprawdę rozumiem ciebie i czuję twój ból. Napisz do mnie, chcę usłyszeć Twoją historię. https://www.olamason.com/kontakt


0 wyświetlenia

©2020 by Ola Mason.