Od kuchni ... zamykam przeszłość.

Zakończenie współpracy z Body and Brain.

Pomimo, że pozostał jeszcze rok naszej licencji Body and Brain w Polsce, decyzja o wyprowadzce z Polski do Szkocji stała się jednoznaczna z zakończeniem współpracy z Body and Brain. Wraz z wycofaniem się tej marki z Polski, pozostaje jedynie możliwość wzięcia udziału w lekcjach w Rybniku dwa razy w tygodniu oraz zakup kursów online.

Postanowiłam napisać ten post, ponieważ wielu z Was może zainteresować, jak nasza praca wyglądała od kuchni i jednocześnie tym postem chcę zakończyć pewien ważny etap w moim życiu. "A story told is a life lived, once I tell it, I have to let it go...." A więc…

Początki sięgają roku 2008, kiedy to moja stopa stanęła w Centrum Body and Brain w Londynie na Putney, tam gdzie kiedyś mieszkałam. Od tamtego czasu do roku 2015 minęły lata moich treningów, wyjazdów, konferencji, szkoleń, aż doszło do momentu, kiedy to podjęliśmy decyzję o zakupie licencji i otwarciu autoryzowanego Centrum Body and Brain w Polsce, pierwszego i jedynego. Decyzja nie była łatwa, gdyż kwota, jaką trzeba było zapłacić była równowartością naszego wkładu własnego na mieszkanie. Zrezygnowaliśmy z kupna mieszkania decydując się na wynajem i inwestując w firmę.

Tak, zrezygnowaliśmy z bezpieczeństwa rodziny i komfortu domowego, aby zainwestować w jogę… w Rybniku…tak, niejeden czytając to puka się już w głowę.

Początki były ciekawe. Dużo zainteresowania wzbudziliśmy w Rybniku i dużo osób do nas przyszło nas sprawdzić. Nikt jednak chyba nie wiedział, że jesteśmy franszyzą i mieliśmy obowiązek prowadzić centrum wg zasad, oferując zajęcia i cennik w określonym kształcie. Co druga osoba nas pouczała, jak powinniśmy prowadzić naszą firmę. Czasami miałam wrażenie, że każdy w Rybniku ma doświadczenie w prowadzeniu własnego centrum jogi… Wielu rzeczy nie mogliśmy robić ani przystać na wiele propozycji nam danych w Rybniku, co kończyło się odpłynięciem „zaintersowanych”, więc pozostała prawdziwie rzetelnie trenująca grupa.

Współpraca z Body and Brain nie była łatwa. Body and Brain to korporacja międzynarodowa i w ten sposób funkcjonuje, z wyjątkiem, że jej celem jest rozwój duchowy społeczeństwa i z wyjątkiem, że pracując dla tej korporacji ona nam nie płaciła, to my płaciliśmy jej..i to dużo… bezustannie.


Stres był bardzo duży. Praktycznie przez te 4 lata żyłam w ciągłym stresie pod presją płynącą z korporacji, aby mieć efekty i pod presją rybniczan, którzy mieli swoje oczekiwania. Byłam między młotem i kowadłem, ściskana z każdej strony, a najbardziej wewnętrznie bo moje oczekiwania względem siebie też były wysokie, praktycznie nierealne.


Pamiętam moment, gdy w domu pojawiły się kijki Healing Life, do zakupu którego byliśmy wręcz przymuszeni i za co jestem bardzo wdzięczna, bo jest to wspaniały produkt, ale też czytając to pukniesz się w głowę, dlaczego kupiłam 50 sztuk kijków do masażu pępka, gdy jednocześnie mój syn nie miał stołu, na którym mógłby zjeść obiad ani wykupionego obozu letniego, bo na to już nas stać nie było.


Tak wyglądały nasze pierwsze lata. Płaciliśmy frycowe, dużo i to wszędzie. Przelewy do USA, przelewy do UK, do Korei, do tego podatki polskie nas nie rozpieszczały, więc suma sumarum kończąc ten etap teraz wyszliśmy dosłownie na zero. Zaczynamy absolutnie od zera.


Po tej inwestycji nie pozostało nam absolutnie nic oprócz tego, co niemierzalne i absolutnie bezcenne – zdrowie, szczęście i wewnętrzny spokój i za co jestem dozgonnie wdzięczna moim nauczycielom i zawsze będę wdzięczna za wszystkie lekcje jakie otrzymałam i te duchowe i te biznesowe.


Jednakże w tej narzuconej nam formie nie jestem w stanie dalej współpracować, dlatego pomimo, że licencja trwa i mogę z niej korzystać dalej, ustępuję ze stanowiska i wycofuję z Polski markę, co otwiera drzwi innym chętnym, którzy chcieliby ten koncept w Polsce szerzyć.


Pomimo, że w Body and Brain przeszłam największą dotychczasową życiową lekcję, nie zmieniłabym toku wydarzeń ani niczego ze swojej przeszłości. Teraz jestem szczęśliwa tu gdzie jestem z tym, co mam i mam głowę pełną planów i marzeń na przyszłość i już nie mogę doczekać się nowego miejsca, gdzie ponownie zbiorę grupę i wzniesiemy się ponad horyzonty naszych duchowych możliwości.


76 wyświetlenia

©2020 by Ola Mason.