Jestem sobie sterem i okrętem

Ostatnie tygodnie zmieniły mnie gruntownie. Moje działania i decyzje wymagały ogromnej odwagi, obserwacji siebie, odpuszczenia i pokory. Poczułam jeszcze większą wdzięczność i spokój, wsparcie i poczucie, że nie jestem sama. Historia mojego życia dla wielu wydaje się być jak fikcja czy sen, ale wiem też, że być może jest lustrem, w którym możesz przejrzeć się sam i rozbudzić w sobie empatię.


Gdy się stoi przed obliczem realizacji tak wielkiego marzenia, które się spełnia nie tylko dla siebie, ale dla całej swojej rodziny, wszystkie Twoje cechy wychodzą na światło dzienne. Jednocześnie czujesz odwagę i lęk, pragnienie i zniechęcenie, energię i zmęczenie. To taki dziwny stan, kiedy świat dookoła Ciebie wiruje, Ty próbujesz ogarnąć swoją rzeczywistość i nie polec na polu zmian.


Jestem sobie sterem i okrętem. Wyznaczyłam kierunek, ale w ostatniej chwili niespodziewana zmiana i pogorszenie pogody sprawiły, że nie tylko musiałam zmienić kierunek podróży, ale musiałam ratować swój statek przed zatonięciem. Udowodniłam tym sobie, że potrafię zachować spokój, mieć odwagę i szczerość w sercu. I choć pojawiła się chwila wstydu i poczucia winy, gdyż poczucie porażki i utrata marzeń jest ciężka do zaakceptowania. Tak szybko zbudowałam w sobie ponowną nadzieję, że wreszcie dobiję do brzegu i zakończę tę podróż. Teraz jednak ciągle w wyznaczonym kierunku, już na spokojnym morzu, powoli płyniemy. Nie dryfuję, nie czekam, nie cofam się, nie rezygnuję. Po prostu płynę wolniej, mniej ryzykownie, a na mej twarzy maluje się uśmiech, bo wiem, że prędzej czy później osiągnę to, o czym pragnę……

0 wyświetlenia

©2020 by Ola Mason.