Jak się mam?

U nas w domu spokój. Odnoszę wrażenie, że przez ostatnie 6 miesięcy przygotowywałam się do tego momentu…Pracę online wybrałam już jakiś czas temu, siedzenie z dzieckiem nad nauką nie jest dla mnie czymś nowym, gotuję codziennie tak było, jest i będzie. Więc chyba nie jestem najlepszym przykładem osoby, której świat obrócił się do góry nogami, wręcz odwrotnie. Dalej sobie na nogach stoję i idę do przodu w kierunku wyznaczonym. Oto jednak kilka rzeczy, które wprowadziłam w momencie lock down, być może ktoś się nimi zainspiruje:


Usunęłam presję czasu. Nie nastawiamy budzika, nie wyznaczamy żadnych godzin, terminów. Wstajemy, gdy się wyśpimy, pracujemy i uczymy się, gdy jest gotowość i możliwość. Robimy tyle, ile możemy i choć presja jest spora, bo szkoła synka narzuciła nam tempo, klienci męża nagle obudzili się ze snu zimowego, pojawił się lekki chaos, to i tak mam zamiar robić tylko to, co w danym momencie jest ważne i potrzebne.


Usunęłam informacje z naszego domu. Moim absolutnym priorytetem jest chronienie siebie i całej mojej rodziny przed negatywnymi informacjami, stresem, paniką, czarnowidztwem, statystykami. Nie mamy telewizora, nie słuchamy wiadomości, u nas o tym się nie mówi. Dlaczego? Gdy tylko w Rybniku pojawił się koronowirus Krzyś wrócił ze szkoły naprawdę i dogłębnie zestresowany i przerażony, pojawiła mu się wysypka na dłoniach i duża niepewność. Wiem też, jak buduje się ludzki mózg w tym wieku i wiem, że jeśli to ziarno strachu będzie w nim teraz zasiane i pielęgnowane, potem będzie mu bardzo ciężko w życiu przezwyciężyć lęk. Dlatego rozłożyłam ochronny parasol w domu i robimy sobie dobrą energię, palimy pachnące świeczuszki, słuchamy dobrej muzyki, bawimy się, gramy, oglądamy ciekawe programy.


Planuję przyszłość. Tak, planuję co dalej, kiedy zamieszkam w Szkocji, jak mają się nazywać moje nowe zajęcia, mój nowy program coachingowi, kiedy skończę naukę w kalifornijskim instytucie mózgu, którą rozpoczęłam, ale co najważniejsze – co teraz mogę zrobić, jaki krok podjąć, aby przybliżyć się do tego celu.


I najważniejsze! Codziennie, absolutnie pod groźbą wybuchu i rozstawienia wszystkich po kątach, robię czas dla siebie. Muszę mieć przynajmniej jedną godzinę dla siebie: na ćwiczenia, na medytację, na czytanie, na maseczkę z awokado, na napisanie artykułu, na relaks, na pracę, na pielęgnację – dla siebie na pełną wyłączność. ”Zakochaj się w sobie” – takie hasło pojawiło mi się, gdy ćwiczyłam wczoraj i pojawiły się łzy, że choć żyjemy w tak niepewnych czasach, liczy się tylko ten jeden moment i miłość.




84 wyświetlenia

©2020 by Ola Mason.