Jak ochronić się przed hejtem.

Dopóki istnieje ten świat, dopóty będzie dualizm. Dzień i noc. Biały i czarny. Dobro i zło. Wschód i Zachód. Daleki Wschód opiera się na przepływie energii – medycyna, architektura, ogrodnictwo. Powoli zalewa nas nie tylko swoimi smartfonami, trzymając w garści 90% ich produkcji – czyli trzymając nas w garści😉 Zachód zaś, jak to zachód pogrążony w emocjach, ale też z kilkoma wybitnymi umysłami tworzy nową rzeczywistość.


Polska w tym wszystkim mnie przeraża. Polska ma się nijak do niczego, neguje wszystko. Poziom cynizmu, sceptycyzmu i hejtu jest tak wysoki, że nie ma branży, sfery w Polsce wolnej od toksyczności.


Gdy otwierałam swoje pierwsze studia jogi w Polsce (w Aleksandrowie Łódzkim i Rybniku) nie robiłam żadnego badania rynku. Szłam na żywioł podążając za swoją intuicją. Niestety hejt i cynizm mnie dogonił, na początku przywitałam go ze zdumieniem, bo nie wiedziałam, że jest w mojej branży i w moim mieście i nie wiedziałam, jak jest groźny.


Potem zaczęłam się go bać i potem pozwoliłam, aby mnie pogrążył. Potem była przerwa i teraz postanowiłam najpierw zrobić badanie rynku. Mając świetny fach w ręku, wyjątkowy i cenny jakim jest neuroplastyka prowadzona, rozpoczęłam poszukiwania jak rynek coachingu wygląda w Polsce. Tym razem to, co zobaczyłam to profile, video i wypowiedzi coachów tak zaciekle broniących się i próbujących tłumaczyć siebie i swój fach – tak jakby już ich też dosięgnął ogólnopanujący toskyczny cynizm i hejt i prześmiewczość.


Usiadłam i pomyślałam – to jest „lose lose” sytuacja. Niezależnie jak rozpocznę biznes w tym kraju, czy przygotowana czy na żywioł, niezależnie od branży, czy będę lekarzem czy naturopatą, czy psychoanalitykiem czy coachem – toksyczny cynizm i hejt mnie dogonią…


Chyba że….


Chyba że stworzę swój świat, utopię, przestrzeń idealną różowe okulary. Udawanie jednak, że tamten czarny świat nie istnieje zabiera baaardzo dużo energii. Tego próbowałam, prędzej czy później bańka mydlana pęka.


Więc inną wersją jest akceptacja i zrobienie innej przestrzeni – widzę ten świat, ale mnie nie dotyka. Tak też już żyłam, w hermetycznym zamknięciu energetycznym. To też zabiera baaardzo dużo energii. Także nie polecam tej wersji, wcale nie jest ani bezpieczna ani zabawna.


Tak naprawdę to wszystko zabiera baaardzo dużo energii, więc pytanie, jakie trzeba sobie zadać to - na co chce się tą energię spożytkować.

Czy na walkę z innymi, czy na walkę z samą sobą? A gdyby tak to wszystko odpuścić, olać i zobaczyć, że ten hejt i ten cynizm, ten ból nie zabija, że ciągle jestem, działam, kreuję!


Ludzki mózg odbiera zawód społeczny w sposób fizyczny, tak jakby było to prawdziwe zagrożenie dla życia. Jest tak dlatego, gdyż w momencie narodzin dziecko potrzebuje kompana, który go nakarmi i od drugiego człowieka uzależnione jest życie dziecka. W jego mózgu tworzy się więc fizyczne połączenie neuronów: „drugi człowiek = przetrwanie”, co w wieku dziecięcym jest potrzebne, ale czy w dorosłości….?


Hmmmm… z jednej strony pragniemy grupy, uwagi a gdy to już dostaniemy bronimy swojego indywidualizmu i chcemy się wyróżniać i odrzucamy tę grupę krytykując ją i jej obecność.


Taki w nas dualizm i kontrowersja i dopóki istnieje ten świat, te dwie przestrzenie i wymiary będą obecne, tak na zewnątrz, jak i w nas samych😊

0 wyświetlenia

©2020 by Ola Mason.