Świątecznie

Ten świąteczny poranek u nas trochę inny niż te poprzednie. Rozpoczęliśmy dzień wcześnie, gdyż na dziewiątą rano już zapisało się osiem osób, aby uczyć się… j. angielskiego z moim mężem! Niesamowite to dla mnie zjawisko, ale być może wielkanocny poranek to jedyna okazja, aby się pouczyć? Takie mamy w domu małe call center. Pete uczy ludzi z całego świata, ma studentów z Wietnamu i Węgier, a nawet osoby z San Diego i Edynburga. Gdy słucham mojego męża podczas jego lekcji, zawsze jestem pod ogromnym wrażeniem jego cierpliwości, delikatności i sprawiania, że każdy zawsze czuje się w jego obecności bezpiecznie i miło, nawet student, który ledwo co duka i ciągle popełnia błędy, przy moim mężu czuje się jak pączek w maśle. Taki jest mój mąż, jak alpha wilków przyniesie jedzenie, ale zje ostatni upewniając się, że każdy kto jest pod jego opieką dostanie energię i poczuje się bezpiecznie. I taka jest moja rodzina, bezpieczna, ciepła i przytulna. Przez bardzo długi czas rozmyślałam, czym jest rodzina. Czy naprawdę chodzi o więzy krwi czy może przyzwyczajenie. Doszłam jednak do jednej konkluzji. Rodzina to zaufanie. Bez zaufania nie ma bezpieczeństwa i nie ma rodziny. Dlatego ja też teraz pisząc ten świąteczny blog czuję się ciepło i pewnie i wysyłam Wam świąteczne życzenia, mając takie dziwne uczucie, że czytając to macie takie same jak ja rodzinne odczucie bliskości, ciepła i bezpieczeństwa, i tego Wam życzę na te Święta.

0 wyświetlenia

©2020 by Ola Mason.